

Jest taka grupa pozytywnie zakręconych ludzi na punkcie Land Rover Discavery 3 i 4, od pewnego czasu jestem jej szczęśliwym członkiem 🙂 . Jak to w grupach bywa grupy lubią się spotykać, wychwalać to czym jeżdżą, pokazywać jakie dodatki i udogodnienia w swoim sprzęcie dodali.

Tak i Nasza grupa co jakiś czas czuje zew do spotkania się, pobawienia w terenie, snucia opowieści przy ognisku i bursztynowym napoju …. .
Nadszedł w końcu czas że Admin grupy i organizator spotkania ogłosił długo oczekiwany termin i miejsce spotkania. A że czas to COVID-owy wszystko oczywiście w największej konspirze przed światem zewnętrznym 🙂 . Został też ogłoszony konkurs na najfajniejszą nazwę naszego spotkania, a jako że miejscem tajnego spotkania będzie Jelenia Góra wygrała nazwa „Zlot Jeleni” (?) no bo tak i już. Fajnie się udało, bo się zwolniło jedno miejsce i na spotkanie może pojechać nasz kolega Darek z Agnieszką swoim nowo oklejonym DISCO zwanym przez właściciela „Miedziakiem” sami chyba wiecie dlaczego.

No i nadszedł długo oczekiwany 14 maj i w końcu można wystartować. My tym razem mamy towarzysza doli i niedoli jedzie z Nami Rex ( wzięty 4 tygodnie temu ze schroniska owczarek niemiecki ) to jego pierwszy tak długi wyjazd z Nami więc zobaczymy jak to się skończy. Spotkanie na stacji benzynowej szybka kawa i w drogę bo to troszkę daleko a już po 12:00. Droga jak to droga czarna i troszkę nudna, chociaż przez Rexa momentami jest zabawnie. Po drodze mijamy Disco jadące w tym samym kierunku i pooklejane naklejkami zlotowymi to pewnie Nasz nowy kolega 🙂 .

Do hotelu docieramy planowo i chyba poza Nami jest tylko Organizator z rodzinką i swoim psem. Próba zapoznania psów kończy się fiaskiem i lekką awanturką, no cóż spróbujemy ponownie później. Po chwili zaczynają się zjeżdżać pozostali uczestnicy Naszego spotkania i w końcu stawia się cała 15 samochodów. Fajnie to wygląda jak stoi 15 takich samych samochodów 🙂 .
Wieczór bardzo fajny My jesteśmy pierwszy raz a przecież to trzeci taki złot LR Discovery, więc trochę ludzi do zapoznania jest. Siedzimy gadamy każdy ma coś do powiedzenia i opowiedzenia o swoim autku i oczywiście wyjazdach, czas szybko leci w miłym towarzystwie, a jutro rano trzeba ruszyć w teren, więc spokojnie udajemy się na spoczynek.
Śniadanko, poranna kawa, krótka odprawa i o 10: 00 startujemy za przewodnikiem. Widoki są przepiękne wysoko w górach leży jeszcze śnieg, a tu na dole 14 st. C i przebija się słonko.

Po krótkim czasie zjeżdżamy w teren na polną dróżkę położoną pomiędzy łąki kwitnące na żółto mniszkiem lekarskim. Pierwszy przejazd przez niewielkie błotko, ale jest fajosko ponieważ nie zdążyłem zmienić opon przed wyjazdem i jedziemy na prawie slickach 😉 , ale DISCO dzielne jest i daje radę. Szybki przelot po asfalcie i znowu wjeżdżamy w teren, jest ślisko i woda całkiem głęboka, jedziemy brzegiem jakiegoś jeziora pełno wędkarzy i ich wyrazy twarzy na przejeżdżające 15 LR bezcenne 🙂 .

Jeździmy po naprawdę pięknym terenie, czasem zaliczamy szutrówki czasem taplamy się w śliskim błotku, i płytkiej lub głębszej wodzie. Widoki na otaczające Nas góry zapierają dech w piersiach – mówiąc kolokwialnie. Zjazdy, podjazdy miło płynie czas i nadszedł wreszcie czas na zaplanowane ognisko, które rozpalamy na polanie z której rozpościera się piękny widok na Karkonosze. Przed Nami jeszcze niespodzianka dnia przejazd przez jakiś tunel kolejowy i podobno niegłęboki bród. No, no sam dojazd do tunel to fajne wyzwanie, jedziemy po prostu po torach ( podkładach kolejowych ) nieczynnej kolejki. Dzielne te Nasze LR-ki, dojeżdżamy w końcu do tunelu. Łał przez duże „Ł” tunel jest zajefajny długi, ciemny stoi w nim woda i leje się po ścianach no po prostu robi wielkie wrażenie i jazda po tych podkładach – super. Wyjazd z tunelu to też wyzwanie ponieważ tory się urywają i są za wysokie aby z nich zjechać, a samochody przejeżdżające przed Nami rozwaliły zjazd ułożony z podkładów, no cóż załoga z wozu i do układania zjazdu z podkładów, wszystko się udało 🙂 .

No i jeszcze ta rzeka … , faktycznie nie głęboka, ale fajnie bo dość rwący nurt i można było przepłukać podwozia naszych LR-ków.
Lądujemy w hotelu, chwila wolnego do ogarnięcia się po całodniowych wojażach i czekamy na ognisko.
Przy ognisku zawsze miło posiedzieć i posączyć bursztynowy płyn z za Kanału La Manche.
Kolejny niestety już ostatni dzień zwiedzania prześlicznych Karkonoszy. Zaczynamy nową przygodę spokojnie trochę asfaltu, trochę szuterków i wjeżdżamy powoli w bardzo podmokły teren. Podobno ma być ślisko, błotniście i grząsko, no i faktycznie jest 😉 . Po przejechaniu błotnistej dziurawej rynny, ci co stanęli na twardym to Ok, my jechaliśmy raczej na końcu i niestety zmuszeni byliśmy w kilka samochodów stanąć na gąbczastej łące jak stanęliśmy tak też i zostaliśmy 🙂 , nie mówiąc już o „Miedziaku”, który zaatakował rów w najgłębszym miejscu i pozostał w nim majestatycznie kręcąc kołami.

No i zaczęła się najfajniejsza zabawa z wyciągarkami kinetykami i grzęźnięciem po kostki chodząc między samochodami, po nierównej walce Wszyscy zostali uwolnieni i mogliśmy w spokoju udać się do poprzednio wspomnianej rzeki co by przemyć nasze samochody, jeżdżąc w tą i z powrotem co oczywiście wzbudziło zainteresowanie kierowców akurat przejeżdżających obok drogą.
Kolejny punkt na trasie to opuszczona żwirownia udostępniona off roadwcą. Kto chciał ten mógł nabawić się do woli na zjazdach i podjazdach oraz sprawdzić głębokość brodzenia swojego LR-a.

I w końcu zjawiła się ostatnia niespodzianka nowiutki DEFENDER 90. Achom i ochom nie było końca tym bardziej że każdy mógł sobie pojeździć. No to pojeździliśmy, fajny to za mało powiedziane. Kosmiczny samochodzik i kosmiczna cena, ale kto zabroni bogatemu 😉 .

Czas się pożegnać, bo szmat drogi do przejechania i powoli startujemy do domku.
Trasa powrotna spokojna bez większych, czy mniejszych przygód, robimy kilka przystanków ze względu na Rexa i lądujemy w domku o bardzo przyzwoitej godzinie.
Bardzo dziękujemy Organizatorowi za super spotkanie i niespodzianki, oraz Wszystkim uczestnikom za bardzo miłe towarzystwo.
Pozdrawiamy
i do zobaczenia na szlakach ……
Lucy & Daro

Z pasją przez bezdroża Europy! Odkrywaj, podróżuj, inspiruj się.